- Czarek chodź ze mną do stodoły ! - zaprosiłam Męża mego prywatnego , nie dając możliwości sprzeciwu.
- teraz Kochanie ? - w zasadzie to nie było zdziwienie , tylko wyczekiwanie zaskoczenia czymś.
- a kiedy? , jak słońce zajdzie ?
Szedł jak na skazanie , nie mając pojęcia co Go czeka i dlaczego ? Wrota stodoły rozwarł na oścież , stanął i gałkami ocznymi lustruje moją osobę .
Czyżbym mu się spodobała w paltociku pikowanym , wielkim , długim pod kostki w podobie do śpiwora i do tego niebiewskim albo błękitnym, gumianym obuwiu z wyściółką w kratkę i szaliku zakutanym kole szyi i drażniącym mnie - bowiem latał i powiewał stresująco.
- co mam robić kochanie - usłyszałam niepewny głosik Czarka
- zdejmij krzesła ze stołu - jedno mi spadło, drugie prawie a trzecie ....ręki wolnej nie miałam na łapanie drania.
- po co ???? - lęk nie tylko w mowie , ale i w ocz błękicie Męża dał się zaobserwować
- bo muszę na nim się rozwalić !!! - odparłam prawie spokojnie
czy ktokolwiek widział kiedyś zatrzask umysłowy ? a ja miałam przyjemność : u męża mego . Stał nieruchomo i oczekiwał w bezruchu na moje rozwalenie się.
a ja z wielkiego kosza wiklinowego rozwalałam serwetę po serwecie na wielkim biesiadnym stole i foty czyniłam .
z nadbużańskiego Podlasia macham tradycyjnie i wieczorowo , Dośka vel Gryzmolinda
A toś Mu rozwaliła, chyba już /mam nadzieję/ doszedł do siebie. Może do domu też?
OdpowiedzUsuńodpowiadam i odpowiadam i coś mi kasuje komentarze. Dodam że Czarek zapomniał o zaskoczeniu
UsuńPierwsze zdanie zabrzmialo nadzwyczaj obiecujaco (dla Czarka), tym wieksze musialo byc jego rozczarowanie, ze nie Ty, a tylko serwetki rozwalaly sie po stole. ;)
OdpowiedzUsuńCzarek zawsze oczekuje na efekt końcowy
UsuńHrehre, jedna serweta mi nawet odmachła!
OdpowiedzUsuńgeneralnie tak i nawet by przeleciała , gdyby adres miała. dzień dobry
Usuń