a jednak się kręci..
Małymi krokami wchodzę w stan wiosenny . Ogrodowski nawołuje mnie i nawołuje. Ulegam , wychodzę z punktu A, rozglądam się naciągając kaptur na łepetynę .Pamiętam , żeby do kieszeni wsadzić sekator , a przez ramię przewiesić nożyce na teleskopie. Oczywiście kamasze wciągam na nogi , bo to i ciągnie od dołu ...nie to , że mnie ciągnie do wnętrza ziemi , o nie...ale żadnego grzmotu w ziemię jeszcze nie było i boję się dostać WILKA . I tu pada pytanie :czy owy wilk dostaje się tylko przez odwłok , czy może dostać się przez lewą stopę , albo przez inny organ organizmu.
I tak oto kontenplując ,dochodzę do punktu B mojego siedliska . Dawno tu nie byłam .Wisteria czepia się stodoły i obawy mam , że mi ją przesunie siłą pnączy. Systematycznie obcinam pędy rozmyślając , jak silna jest roślina i w sumie mogę być świadkiem zawłaszczenia budynku przez roślinę gdy nadejdzie wiosna , a ja zaprzestanę brutalności cięcia. A jak rozprawi się ze stodołą i ta stanie się upadłą , to czy pięcio letnie sosny też weźmie w jasyr. Szkoda mi sosen . Są piękne i rozwalone niechlujne w przestrzeni ogrodowskiego. Okrążam sosnę i atakuję Wisterią od przeciwzastawnej , a tam dzika róża . Mam wrażenie , że gotowa jest do ucieczki . Daleko szelma nie ucieknie , bo kolcami uczepiła się mojej kurtki. Ależ ona jest niemiła w dotyku . Nie dosyć że mnie omotała to jeszcze krwi utoczyła z lewej dłoni...w prawej zagnieździł się sekator. Obcięłam gałęzie róży , a te uczepione mnie , poznawały resztę terenu . Potknęłam się o wielgarne kretowisko. Nie będę rozkminiała w jakim celu i w zasadzie do jakiego celu pomykają Krety. Moją uwagę przykuły góry ziemi , a raczej moja psia ryjąca w nich nerwowo .
nagle moje rozmyślania przerwał brutalnie Czarek :
- Kochanie , znowu życie Ciebie atakuje - wyszarpał gałęzie róży kurczowo wpijające się w moją kurtkę
macham nocnie Dośka vel Gryzmolinda
Fajnie się kręci ..🌞👋
OdpowiedzUsuń