przyjaciele mawiali satyrycznie , że : ,,robota kocha głupich "
Zima i za zimno na prace w siedlisku i w kolejnych pomieszczeniach jakie chcemy zagospodarować stosownie do ich użytkowania .
Malować nie mogę bo....czytaj jak wyżej - czyli zimnica . Nie mam jeszcze swojego prywatnego misz maszu niestety , ale jak będę miała....
Jedyne co mogę to lepienie pierogów różnej maści i o różnym , bogatym wnętrzu . Zamrażarka okazała się za wątła na moje potrzeby . Wyjmuje więc potrawy nie przetworzone i wsadzam potrawy upitraszone .
Oczywiście szydełko jest do mnie na stałe przytroczone i mnożę serwety , a w między czasie popełniam narzutę kolejną z małych kwadracików .
Odpoczywam podczas gotowania i pieczenia tego co słone , a i słodkie potrawy też zaczynają należeć do udanych. Wczoraj ciasto pyszne mi się upiekło za sprawą testowania piekarnika - inaczej ten nowy gada niźli poprzedni .
czas na foty


zamrożona pajęczyna
fragment Gajowiska i spacer zimowy

droga do sklepu w Mielniku zasypywana i zasypana
jest to mój ulubiony budynek zwany spichrzem . W nim też widzi mi się , będzie t moje prywatne królestwo .
wieczorowo macham z Gajowiska na Podlsiu - Dośka


Ekhhhh, pięknie. U mnie wieje i sztorm 😔
OdpowiedzUsuńteraz weszłam do domu z wieczornego obchodu i oznajmiam że pod śniegiem mamy jezioro i pada deszcz
UsuńPrawdziwie zimowa zima, w tym roku takiej nie widziałam.
OdpowiedzUsuńDzisiaj w radiu w jakimś związku, nie zarejestrowałam w jakim, facet opowiadał o swojej babci i jej pierogowej produkcji. Od świąt ulepiła ponoć coś koło 1000, słownie tysiąca różnej maści. Dla mnie jest to liczba niewyobrażalna jak na pierogową produkcję ;)
Marysiu ja lepie około 70 za jednym zamachem , a lepię codziennie .Piąchy mam takie , że w razie gdyby drewno mogę nimi łupać .Co prawda Czarek jest innego zdania , ale moc czuję
UsuńU mnie zima odpuściła,pada deszcz i wychodzą tulipanki,krokusy ,żonkile..a jeszcze ma przymrozić.No pogoda szaleje...Na dobry humorek Anuli chłopak zrobił mi piękną donicę z pnia sosny,fajne korytko sosnowe na bratki::))Z grubych pniaków można wyrzeźbić wszystko .Pochwale się bliżej wiosny.Pierogi chodzą za mną w myśli...Teraz gołąbki zajadam::))Na drugi tydzień pączkowo będzie że ho ho...Pozdrawiam i daj paluszkom odsapnąć::))
OdpowiedzUsuńDanuśka mam stary drewniany słup telegraficzny i mam automatycznie pomysł na wypełnienie wewnętrznej pustki
UsuńDoska, a widziala Ty u mnie kilka dni temu przepis na sernik, ktory ZAWSZE wychodzi? Jest latwy i blyskawicznie sie robi.
OdpowiedzUsuńA pierogi nigdy sie nie zmarnuja, szczegolnie jak mnie sie uda Was odwiedzic. :)))
pierogi dla gości popełniam i są pod ochroną , a po sernik wpadnę , zwłaszcza że Czarek jest mocno sernikowy
UsuńNajpiękniej mają ci, którzy nie muszą zapitalać do pracy...
OdpowiedzUsuńjestem odmiennego zdania , a mianowicie nie zazdroszczę takim ludziom , w sensie że nie pracującym .Caluchne życie pracowałam i nie ubolewam z tego powodu
Usuńpozdrawiam optymistycznie - Dośka
A ja zazdroszczę!
UsuńDroga zasypana zaprasza do spaceru :-)) U mnie myszowato, znaczy szaro, buro i mżawkowo.
OdpowiedzUsuńNoti i u mnie myszowatość zawitała a do tego duje aż duje że ho cho duje . Spacer obowiązkowy dnia każdego nawet 5 minutowy.
Usuńmacham tradycyjnie
Robisz z twarogiem i kasza gryczaną? Takie lubię najbardziej:))
OdpowiedzUsuńU na leje i wieje
Czesiu zrobię 30 sztuk i zamrożę specjalnie dla WAS .
Usuńpogoda się zestolcowała , ale dzięki temu poszaleję w kuchni .
Do nowej spiżarni a jednocześnie mojego misz maszu popełniam firanki do nowo wstawionych okien.
z Podlasia nad morze macham
Ty pracusiu Ty, na doopie czasami siadasz ? :)
OdpowiedzUsuńod czasu do czasu następuje zbliżenie siedzenia z siedzeniem , ale generalnie nawet jak siedzę to jestem czynna
Usuńpozdrawiam Orszulko